Program pokazów slajdów
Norweska przygoda - czyli rowerowa podróż z synem
Przemek Pepe Pawłucki
22 marca 2026, niedziela godz. 12:30
Rok 1993 – los, a konkretnie rzut lotką w mapę zawieszoną w pokoju na drzwiach zdecydował, że celem mojej pierwszej dużej rowerowej wyprawy była Norwegia. Kraj ten od razu skradł mi serce.
Od tego czasu minęło ponad 30 lat. W międzyczasie pojawił się synek, a moja rowerowa pasja rozkwitała. Długie lata pracy u podstaw, oswajania dziecka z rowerem podczas rodzinnych wycieczek, przyzwyczajania do wysiłku i niewygód dały oczekiwany rezultat. Paweł był gotowy do swojej pierwszej dużej rowerowej eskapady. A kierunek mógł być tylko jeden – Norwegia. I to ta piękniejsza jej część czyli daleka północ, kraina gdzie w lecie słońce nie zachodzi.
Zapraszamy do wspólnej podróży po kraju Wikingów! Wyruszymy z miasta Tromsø będącego nieformalną stolicą Arktyki, pięknie położonego na wyspie spiętej ze stałym lądem ogromnymi łukowatymi mostami. Przejedziemy przez czarującą i wciąż jeszcze niedocenianą wyspę Senja, która z roku na rok zyskuje fanów. Odwiedzimy archipelag Vesterålen i legendarne Lofoty – marzenie wielu turystów. Obejrzymy Saltstraumen czyli jedne z najsilniejszych prądów pływowych na świecie, które tworzą ogromne wiry. Na koniec posmakujemy lodu z prawdziwego niebiesko-białego lodowca.
Ponad tysiąc kilometrów rowerowej przygody - oj będzie się działo…!
Przemysław Pepe Pawłucki Autor urodzony w Przemyślu w złotych latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, gdzie do dziś mieszka i pracuje. Z wykształcenia ekonomista, z zawodu ekspert kredytowy, z zamiłowania włóczęga i fotograf. Od chwili gdy mając 3 latka wykorzystał nieuwagę dorosłych, wytargał swój pierwszy rowerek marki bobo na ślizgawkę i z niej zjechał wywołując u mamy „zawał serca” i konieczność zużycia kilku plastrów, zrodziła się u niego rowerowa pasja. W 1993 roku wyruszył na swoją pierwszą dużą wyprawę rowerową, trochę przypadkowo do Norwegii. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Od tamtej pory wraca do Kraju Wikingów kiedy tylko nadarza się okazja. Inne ulubione kierunki rowerowych wojaży to Islandia, Wyspy Kanaryjskie, najwyżej położone drogi Europy w Alpach, Pirenejach i górach Sierra Nevada. Jest pierwszym polskim członkiem francuskiego kolarskiego Club des Cent Cols (Klubu Stu Przełęczy). A dlaczego na rowerze? Bo – jak mówi – to smakowanie każdego przejechanego metra, wsłuchiwanie się w bicie własnego serca, wiatr we włosach, bliski kontakt z naturą. Z rowerowego siodełka można dostrzec wiele rzeczy, które umykają uwadze, gdy podróżuje się np. samochodem. Jest to również wspaniały sposób na realizowanie innej pasji – fotografowania. Dwukrotnie nagrodzony w konkursie „Podróżnik roku” organizowanym przez Magazyn Turystyczny „PODRÓŻE”. Współautor kilku książek podróżniczych, autor wielu artykułów prasowych. Ma na koncie kilka wystaw fotograficznych i pokazy slajdów. Dziełem Autora są: Dania, Finlandia, Szwecja, Norwegia - zdobycie Przylądka Północnego (Nordkapp), dotarcie na krańce Laponii, aż pod granicę norwesko - rosyjską (Kirkenes), pionierska w polskiej turystyce rowerowej jazda po Spitsbergenie, w 1997 r. eksploracja Wysp Owczych i Islandii, w 1998 r. przejazd przez najwyższe drogowe przełęcze Europy położone w Alpach, Pirenejach i górach Sierra Nevada na południu Hiszpanii (Pico del Veleta - najwyższa droga Europy 3470 m n.p.m.). Rok 2000 to niezapomniana podróż po wiosennej Norwegii, rok 2001 - ponowna, tym razem samotna wyprawa na Islandię (przejazd przez wnętrze Islandii najdłuższą i najtrudniejszą trasą, dotarcie na najbardziej na zachód wysuniętą krawędź Europy). Rok 2002 – samotnie w Alpy, rok 2003 wspólnie z Krzyśkiem w Dolomity. Kolejne wyprawy: 2004, 2007 i 2008 – Norwegia, 2006 - Alpy (Austria, Włochy i Szwajcaria). Lata 2009-11 to zimowy „Projekt Kanary”. Zaliczone wszystkie główne wyspy - Lanzarote, Fuerteventura, Gran Canaria, Teneryfa, Gomera, El Hierro i La Palma. Rowerowo w dalszym ciągu aktywny. Kolejne lata to ponownie Norwegia, Alpy, kilka tras w Polsce itd. 😊 Największe „rowerowe” marzenie - Patagonia i Ziemia Ognista. Wraz z dwoma przyjaciółmi tworzy Grupę Rowerową GLOB.

K2 B.C. Bike Expedition - Rowerem z poziomu morza Arabskiego do bazy pod K2
Paweł Małaszko
29 marca 2026, niedziela godz. 12:30
Projekt K2 Bace Camp Bike Expedition. Celem był przejazd rowerem z poziomu morza Arabskiego, z miasta Karaczi w Pakistanie, pod drugą z najwyższych gór świata, do bazy pod K2 8611 m n.p.m. Niemal 3500 km po pakistańskich drogach, temperatury od +46 do -18 stopni. Z poziomu 0 do ponad 5000 m n.p.m., problemy rządowe, niebezpieczeństwo wojny, przejazd przez tereny zajmowane przez grupy przestępcze, jedna z najniebezpieczniejszych dróg świata Karakorum Highway, sprawiły, że ekspedycja była bardzo wymagająca, mająca wiele trudnych zwrotów akcji. Pierwszy na świecie taki wyczyn!
Paweł Małaszko:
Jestem pasjonatem podróży, odkrywania nowych miejsc, oraz poznawania ludzi i kultur w najdalszych zakątkach świata. Muzyk, mówca motywacyjny, laureat festiwali podróżniczych w tym Kolosy 2025 za Afganistan.
Od wielu lat jestem w drodze, z plecakiem przez północną Afrykę, Bliski Wschód, czy Bałkany. Od kilku lat rower stał się dla mnie najlepszym środkiem komunikacji w podróży. Mam za sobą
"Zimową Wyprawę Rowerową Dookoła Polski 2021", jako pierwszy człowiek w historii zrealizowałem i zapisałem na mapach GPS taki projekt.
Następnie (2022/23) dojechałem rowerem z Polski do Pakistanu, mijając takie kraje jak Ukrainę, Rumunię, Bułgarię, Turcję, Iran. Przejechałem jedną z najniebezpieczniejszych i najpiękniejszych dróg świata, Karakorum Highway.
W 2024 roku odbyłem rowerową wyprawę, przemierzając z zachodu na wschód mało popularny wśród podróżników ze względów bezpieczeństwa i sytuacji politycznej - Afganistan. Było to najtrudniejsze w moim życiu podróżniczym mentalne wyzwanie. Tu również, jako pierwszy Polak w historii zarejestrowałem taki przejazd na mapach.

Zimowa Mongolia w dźwiękach końskiej grzywy
Anna Grebieniow
12 kwietnia 2026, niedziela godz. 12:30
Samotna podróż przez dzikie, zimowe przestrzenie okolic jeziora Khovsgol w Mongolii - na nartach, pieszo i konno z karawaną wielbłądów. Wędrówkę przez lód, śnieg i bezkresy stepu przeplatają spotkania z morin khuur - tradycyjnym instrumentem mongolskich nomadów, którego dźwięk - mocny i głęboki - niesie echo tej krainy jeszcze długo po powrocie.
To osobista opowieść o podróżowaniu w zgodzie ze sobą, o nieoczekiwanych wyzwaniach i grzejących serce spotkaniach. O tym, jak kupno niepozornej pamiątki może przerodzić się w jedną z przygód życia, a muzyka może towarzyszyć drodze jak śnieg i wiatr.
Wędrówka prowadzi przez lodowe rzeźby, wilcze tropy, śnieżne doliny i jurty nomadów. To także mniej oczywiste momenty jak „motorstop” na lodzie, lekcje muzyki w szkółce dla dzieci, spływ packraftem „żywą wodą”, czaj u hodowców reniferów, Księżycowy Nowy Rok spędzony w dziecięcym kręgu czy też odwiedziny Końskiego Nieba. To opowieść o tym, że prawdziwa przygoda zaczyna się tam, gdzie kończy się plan.
Anna Grebieniow
Przyrodniczka z wykształcenia i zamiłowania, na co dzień związana jest z projektami dotyczącymi ochrony przyrody. Gdy tylko poczuje zew świata, odwiedza zakątki Europy, Azji, Afryki i Ameryki Południowej, podróżując z nurtem, z wiatrem, bez pośpiechu. Zainspirowana dokonaniami Polaków, którzy w latach 70. przebyli Pustynię Gobi pojazdami żaglowymi własnej konstrukcji, w 2008 roku zorganizowała wyprawę żaglowozową do Mongolii ich śladami. Wspomnienia zawarła w książce „Żagle nad pustynią. Z wiatrem przez Gobi”. Wiedziona duszą nomady, ze stepów wróciła z jurtą, która stała się jej domem. Uczestniczyła w dwóch etapach Afryki Nowaka (Libia, Namibia). Wychowana na książkach Centkiewiczów, historiach Amundsena i Scotta, stopniowo odkrywała w sobie ciągoty polarne a zimowe realia oswajała trawersując w dwuosobowym, kobiecym zespole zamarznięty Bajkał i rozsmakowując się w herbacie z topionego lodu. W latach 2015-2017 dwukrotnie wzięła udział w wyprawach polarnych do Polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego „Arctowski”, pracując jako obserwator przyrodniczy w bazie terenowej, na cyplu Lions Rump.
